Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Trzebinia: Patent MKS na trzecioligowców w rozgrywkach o Puchar Polski

Jerzy Zaborski
TRZEBINIA. Sebastian Ołownia stara się uratować trzebinian od utraty bramki w półfinale rozgrywek o Puchar Polski w zachodniej Małopolsce. Nie udało się i andrychowianie doprowadzili do remisu. Jednak potem MKS zdobył jeszcze dwa gole, zwyciężając trzecioligowy Beskid Andrychów 3:1.
TRZEBINIA. Sebastian Ołownia stara się uratować trzebinian od utraty bramki w półfinale rozgrywek o Puchar Polski w zachodniej Małopolsce. Nie udało się i andrychowianie doprowadzili do remisu. Jednak potem MKS zdobył jeszcze dwa gole, zwyciężając trzecioligowy Beskid Andrychów 3:1. Fot. Jerzy Zaborski
Czwartoligowy MKS Trzebinia-Siersza w półfinale rozgrywek o Puchar Polski zachodniej Małopolski pokonał klasę wyżej notowany Beskid Andrychów 3:1 (0:0). Zresztą trzebinianie w rozgrywkach pucharowych mają patent na trzecioligowców, bo w półfinale, ale na szczeblu chrzanowskiego podokręgu, odprawili libiąską Janinę 2:1. Rywalem trzebianian w finale regionalnym, ale to dopiero w maju, będzie inny czwartoligowiec, Niwa Nowa Wieś, która trafiła tam wolnym losem.

- Przegraliśmy, bo gospodarze przejawiali większą ochotę do gry _– ocenił po meczu trener Beskidu Andrychów Krzysztof Wądrzyk. - _Poza tym, po raz kolejny okazało się, że nasza kadra jest wąska. Pod nieobecność Dariusza Chowańca, Tomasza Kaczmarczyka, czy Michała Tarabuły nasza gra nie wyglądała tak, jakbym to sobie wyobrażał.
- Wydaje mi się, że przynajmniej o tę jedną bramkę byliśmy lepsi od rywali – stwierdził Paweł Olszowski, trener trzebinian. - _Byliśmy w gorszej sytuacji od andrychowian, bo zagraliśmy dwa tygodnie po zakończeniu ligi, a oni podeszli do pucharu z marszu.
W pierwszej połowie niewiele ciekawego działo się na boisku. W poczynaniach obu ekip widać było dużo niedokładności. Dopiero w 40 min, po strzale Dawida Rupy,**Krzysztof Pająk wyciągnął się jak struna, wypychając piłkę na korner. W odpowiedzi, po drugiej stronie boiska, Damian Lickiewicz z wolnego przymierzył w poprzeczkę (45 min).
W 60 min po prostym błędzie
Dariusza Kapery, w środku boiska, z kontra ruszył Kowalik. _- Dobrze, że widział lepiej ustawionego Sławka Smolenia, któremu pozostało uderzyć do pustej bramki – chwalił decyzję asystenta trener trzebinian. - Jednak Smoleń powinien uderzać mocniej. Gdyby obrońca był szybszy, zdążyłby wybić piłkę z linii bramkowej._
Kapera jednak zrehabilitował się w oczach trenera i andrychowskich kibiców, którzy w sile ok. 50 osób pojawili się w Trzebini. Po akcji z boku precyzyjną główką doprowadził do remisu. Wcześniej jeszcze Włodzimierz Kierczak „miękką” wrzutką starał się oszukać Krzysztofa Pająka, a po zagraniu z kornera i wycofaniu piłki na 16 m nie do końca przygotowany strzał oddał
Łukasz Rupa. Marcin Giermek wybił też piłkę z linii bramkowej, po wrzutce z kornera - W pierwszych 20 minutach drugiej części pozwoliliśmy się rywalom zdominować - przyznał trener Olszowski.
W 71 min po akcji Kierczaka lewą stroną zamykający akcję
Michał Adamus nie trafił w piłkę, mając dwa metry do bramki. Z bliska uderzył też Kierczak, ale trzebiński bramkarz był na posterunku. „Giermo” od zadań specjalnych
Trzebinianie mieli jednak w swoich szeregach asa atutowego.
Marcin Giermek, bo o nim mowa, wszedł z ławki i tradycyjnie, w swoim stylu, po lewej stronie pola karnego oszukał kilku rywali, by płaskim strzałem po długim rogu pokonać Michała Kurzyńca. -_ Po zakończeniu ligi nie trenowałem, więc trener posadził mnie nie ławce, ale coś amunicji z ligi, którą zakończyłem 13 golami, w nodze mi jeszcze pozostało _– powiedział z uśmiechem sympatyczny trzebiński napastnik, który jest wychowankiem Pogoni Skotniki, a do MKS trafił dwa lata temu. Sprowadził go Mateusz Miś. - Wcześniej występowałem w drugiej linii, ale w Trzebini trener Robert Moskal zrobił ze mnie napastnika i tak już zostało.
Chwilę po drugiej bramce, po zagraniu z wolnego
Łukasza Rupy, groźnie główkował Kapera, ale znów Krzysztof Pająk był na posterunku. Po chwili, po kolejnej wrzutce w pole karne, będący na 5 m Michał Adamus powinien był strzelać, ale – o dziwo – odgrywał piłkę do tyłu, narażając kolegów na kontrę. Poprowadził ją Giermek. Zagrał do Tomasza Małodobrego, innego zmiennika, jeszcze juniora, który w doliczonym czasie ustalił wynik meczu. - _W pewnych momentach nie poznawałem zawodników, którzy popełniali błędy, jakie nie powinny się trafiać nawet trampkarzom. Może chcieli najzwyczajniej „odfajkować” ten mecz _– zakończył trener Wądrzyk. MKS Trzebinia Siersza – Beskid Andrychów 3:1 (0:0)
1:0 Smoleń 60, 1:1 Kapera 80, 2:1 Giermek 83, 3:1 Małodobry 90+2.
Sędziował: Przemysław Greń (Oświęcim). Żółta kartka: D. Rupa. Widzów: 100.MKS: K. Pająk – Sieczko, P. Szczepanik, Kalinowski, Juraszek – Ołownia, Lickiewicz, Kowalik (88 Muras), T. Szczepanik (60 Giermek) - J. Pająk (72 Małodobry), Smoleń (65 Jedynak). Beskid:** Kurzyniec – Kapera, Nahle, Słupski, Szlosek – Ł. Rupa, Kierczak, Adamus, Jurczak – D. Rupa, Moskała._

od 7 lat
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na andrychow.naszemiasto.pl Nasze Miasto