Oświęcim. Lekarze ginekolodzy ze szpitala powiatowego wycięli młodej pacjentce około 30-kilogramowego guza! Mamy zdjęcia!

Monika Pawłowska
Ginekolodzy ze Szpitala Powiatowego w Oświęcimiu wycięli młodej pacjentce guza jajnika, który może ważyć nawet 30 kilogramów Szpital Powiatowy w Oświęcimiu
To najprawdopodobniej największy guz jajnika, jaki udało się usunąć polskim ginekologom. Operacja odbyła się we wtorek (29 września 2020) na oddziale ginekologiczno-położniczym Szpitala Powiatowego w Oświęcimiu. 25-letniej pacjentce, mieszkance powiatu oświęcimskiego, lekarze usunęli guza, który mierzył 60 na 40 cm i ważył ok. 30 kilogramów. Pacjentka czuje się dobrze, prawdopodobnie jutro (2 października) opuści szpital.

Szczuplutka, wręcz filigranowa 25-latka mieszkająca w powiecie oświęcimskim, dotąd nie rodziła i jak się okazuje, obcy byli jej ginekolodzy i jakiekolwiek badania. Zgłosiła się do lekarza, kiedy jej brzuch osiągnął spore rozmiary, jak ciężarnej kobiety tuż przed rozwiązaniem. Wstępne badania wykazały guza w jamie brzusznej i podniesiony marker nowotworowy.

- Przejęliśmy pacjentkę, zrobiliśmy diagnostykę, tomografię, rezonans. Zdjęcie płuc i badanie ultrasonograficzne

- mówi dr Andrzej Korfanty, ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego Szpitala Powiatowego w Oświęcimiu. Nawet doświadczeni lekarze byli zdumieni. - Odbyło się konsylium lekarskie, które zakwalifikowało pacjentkę do laparotomii zwiadowczej z zakresem operacji zależnym od wejrzenia i wyniku badania śródoperacyjnego. Po rozmowie z pacjentką wiedziałem, że nie chce być operowana radykalnie, nawet jeśli zmiana byłaby zmianą nowotworową - dodaje.

Sukces lekarzy z Oświęcimia. Sto minut i guz zoperowany

Zabieg przeprowadził ośmioosobowy zespół pod kierunkiem ordynatora Andrzeja Korfantego: doktor Mirosław Biela i doktor Mateusz Żuławki, pielęgniarka instrumentariuszka, lekarz anestezjolog, pielęgniarka anestezjologiczna i dwie pielęgniarki pomocnicze.

Operacja była wyjątkowa ze względu na wiek pacjentki i wielkość guza. Ten był największy, z jakim przyszło się zmierzyć ginekologom. Na dodatek, chcieli go wydobyć z jamy brzusznej w całości. Nie tylko, żeby go nie uszkodzić, ale przy okazji także innych narządów wewnętrznych.

- Guz sięgał od dna miednicy małej po kopuły przepony

- tłumaczy dr Andrzej Korfanty. - Nie mamy wagi w sali operacyjnej, ale mógł ważyć do 30 kg. W dwójkę przenosiliśmy go na płachcie do pojemnika. Był owalny, tak mniej więcej 60 na 40 cm - dodaje.

Czytaj także

Lekarze wiedzieli, że pacjentka ma guza, ale nie przypuszczali, że będzie tak ogromny. Na szczęście nie okazał się złośliwy. Mimo płynno-stałej konsystencji, udało go się usunąć w całości i nie uszkodzić niczego. Pacjentka czuje się dobrze. Trochę była zaskoczona, że może siedzieć wyprostowana i po operacji „wyleciało” z niej jeszcze dodoatkowo sześć litrów moczu.

Lekarze żartują, że to najszybsza i najskuteczniejsza dieta odchudzająca. Pani będzie musiała zmienić garderobę na mniejszą o jakieś cztery rozmiary.

Nie bój się ginekologa - badania najważniejsze

Półtoragodzinny zabieg zakończył się szczęśliwie – kobieta jest zdrowa, w przyszłości będzie mogła mieć dzieci. Lekarze mają nadzieję, że odtąd nie będzie unikała gabinetów ginekologicznych. Do wizyt zachęcają wszystkie panie, bez względu na wiek.

- Ten guz, to nie jest wynik pandemii, jak niektórzy pytają - wyjaśnia dr Andrzej Korfanty. - Myślę, że takie rzeczy nie dzieją się w pół roku. Kobieta prawdopodobnie nigdy nie chodziła do ginekologa. Dlatego apeluję do wszystkich pań, żeby chociaż raz w roku były u ginekologa. Te panie, które są obciążone w jakiś sposób, czy to rodzinnie czy genetycznie, powinny być częściej. Do ginekologa nie chodzi się wtedy, jak już coś boli, bo wtedy może być za późno. Do ginekologa chodzi się częściej, wtedy mamy szansę na długie i szczęśliwe życie - dodaje.

Przeszkodą czy „dobrą” wymówką, absolutnie nie może być pandemia koronawirusa. Trudno jest udzielić pacjentkom teleporady, toteż muszą zgłosić się do ginekologa.

- Ważna jest rola rodziców, żeby nie było w domach tematów tabu

- mówi dr Andrzej Korfanty. - Żeby mama potrafiła porozmawiać z córką i zaprowadziła ją do ginekologa, swojego lub wybranego przez córkę. I to jest podstawa, żeby nie dochodziło do takich, zresztą żadnych podobnych sytuacji - dodaje.

Czytaj także

FLESZ - ZUS weryfikuje wypłacane świadczenia antykryzysowe

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Michał Moś

Przyznam, że nie jestem zaskoczony. Pracują w tym szpitalu naprawdę dobrzy lekarze, którzy są niejednokrotnie po doświadczeniach w renomowanych centrach klinicznych.

Dodaj ogłoszenie