Drugie życie w drugim domu, który muszą odbudować. Trwa zbirka dla pogorzelców z Leńcz

Monika Pawłowska
Dom pana Wojciecha i jego dziewczyny spłonął doszczętnie. Niestety nic nie udało się uratować.
Dom pana Wojciecha i jego dziewczyny spłonął doszczętnie. Niestety nic nie udało się uratować. Fot. OSP Marcyporęba
Udostępnij:
Pan Wojciech „uciekł śmierci” po tym, jak pękł mu tętniak. Potem doszło do pożaru jego domu. Jest duża szansa, że go odbuduje. Trwa zbiórka na ten cel. Bardzo szybko przybywa pieniędzy.

Wojciech Wierciak jeszcze nie podniósł się po pierwszym ciosie, kiedy spadł na niego drugi. Wyszedł ze szpitala po poważnej operacji pękniętego tętniaka mózgu, kiedy spłonął jego dom, do którego dopiero co się wprowadził ze swoją życiową partnerką Karoliną.
Wydawałoby się, że z tego nie podniesie się. Dzięki pomocy obcych ludzi ma szansę na odbudowę domu. Zbierają dla niego pieniądze. Po pięciu dniach od rozpoczęcia zbiórki na zrzutka.pl, w środę, na koncie było ponad 90 tys. zł. Potrzeba 150 tys. zł, by ruszyć z pracami.

Niezapomniane mikołajki

W listopadzie pan Wojciech nagle źle się poczuł. Na szczęście szybko trafił do szpitala, gdzie okazało się, że pękł mu tętniak. Lekarze tłumaczyli jego rodzinie, że to cud, iż udało się mu uratować życie. Radość szybko została zburzona.

6 grudnia w ich wymarzonym domu w Leńczach wybuchł pożar. Ogień, mimo wysiłków kilkunastu jednostek straży pożarnej, bardzo szybko rozprzestrzenił się po drewnianej konstrukcji. To, co nie spłonęło, zawaliło się.
Tuż obok mieszka siostra pana Wojciecha Adriana Tynor.
- Staliśmy i płacząc patrzyliśmy, jak ogień trawi dorobek życia brata, a rozszalały wiatr, który tego dnia nie odpuszczał, podsyca płomienie - wspomina Adriana Tynor. - Wojtek i Karolina zostali bez niczego, tak jak stali, dosłownie wszystko spłonęło.

Co mogło być przyczyną pożaru?
- Prawdopodobnie rozszczelnienie przewodu kominowego - mówi Krzysztof Cieciak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wadowicach. - Z tego domu nic nie jest do wykorzystania - podkreśla.

Jaka czeka przyszłość?

Pan Wojciech powoli wraca do zdrowia po przebytej operacji. Na głowie ma wielką szramę. Na pytanie o samopoczucie odpowiada: - Znaleźliśmy się pod ścianą, w totalnym zawieszeniu i nie wiem, jaka czeka nas przyszłość - dodaje mężczyzna.

Z zawodu jest komputerowcem. Na razie nie może pracować. Ma dwumiesięczne zwolnienie lekarskie.
Dzięki rodzinie i znajomym, którzy ogłosili zbiórkę, ma jednak nadzieję, że będzie dobrze.
- Od obcych ludzi słyszymy wiele słów otuchy. To pomaga - mówi pani Adriana.

Zbiórka na nowy dom

Każdy może wesprzeć zbiórkę na budowę nowego domu dla pogorzelców.
Dom, który spłonął był częściowo ubezpieczony, tj. do wysokości kredytu. Jego budowa kosztowała ok. 450 tys. zł, z czego 150 tys. zł to był wkład pana Wojciecha i jego dziewczyny.
Jeżeli ubezpieczyciel wypłaci swoją część i uda się zebrać 150 tys. zł, będą mogli wybudować kolejny dom.
W poniedziałek na pogorzelisku byli rzeczoznawcy ubezpieczyciela. Jak powiedzieli panu Wojciechowi, jeszcze za wcześnie na decyzję, co do wysokości odszkodowania.
Jeśli chcesz pomóc w zbieraniu funduszy można to zrobić przez stronę: zrzutka.pl/54x5em. Akcja trwa do 22 grudnia.
Zbierane są też m.in. materiały budowlane.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ukraińscy ratownicy medyczni na froncie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie