"Nie dla decyzji wojewody" i "Andrychów walczy do końca" - transparenty o takiej treści przywieźli wczoraj do Krakowa przedstawiciele mieszkańców Andrychowa i Wieprza. O godzinie 10.30 stanęli z nimi przed Urzędem Wojewódzkim.
Nie zgadzają się oni na zmiany w stacjonowaniu karetek ratunkowych, jakie zostaną wprowadzone od kwietnia. W dzień w Andrychowie mają stacjonować dwie karetki, a w nocy jedna, tylko z ratownikami medycznymi, bez lekarza. Dotychczas 24-godzinny dyżur pełniły tu dwa zespoły ratownictwa "S" (specjalistyczna z lekarzem i ratownikiem) i "P" (z ratownikiem).
- Stanowczo protestujemy przeciw takim zmianom. Nie ma możliwości, żeby jedna karetka zapewniła bezpieczeństwo 56 tysiącom mieszkańców obu gmin - mówi Janusz Lipski ze stowarzyszenia Teraz Andrychów.
Przedstawiciele stowarzyszenia przywieźli ze sobą petycję do wojewody i 10 tysięcy 248 podpisów mieszkańców, zebranych w ciągu miesiąca.
Takiego pospolitego ruszenia obywateli i zjednoczenia wokół wspólnego celu jeszcze w powiecie wadowickim nie było. Dlatego przedstawicieli stowarzyszenia oburzyło, że z wojewodą nie można było się wcześniej umówić, aby osobiście odebrał petycję. - Musieliśmy zostawić podpisy u urzędnika. Wojewoda nawet do nas nie wyszedł. To jest lekceważenie mieszkańców - mówi Zbigniew Małecki ze stowarzyszenia. Protestujący nadal mają nadzieje, że decyzje, które zaakceptował już minister zdrowia, uda się cofnąć.
Jak tłumaczył protestującym rzecznik wojewody małopolskiego Jan Brodowski, ograniczenie wynika z rzeczywistego zapotrzebowania. - Karetkę zlikwidowano, bo według wyliczeń i statystyk, była rzadko wykorzystywana - mówił.
Święto sadów w Wierzchowicach
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?